Stan Wawrinka zakończył karierę porażką w Bazylei przed własną publicznością

Stan Wawrinka zakończył karierę porażką w Bazylei przed własną publicznością

Stan Wawrinka oficjalnie pożegnał się z zawodowym tenisem. 41-letni Szwajcar odpadł w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 w Bazylei, przegrywając z Czechem Jiřím Lehečką 5:7, 6:7 (2). Był to ostatni mecz w jego 24-letniej karierze.

Pożegnanie przy głośnych trybunach

Wawrinka zapowiedział już wcześniej w tym sezonie, że jego ostatnim startem będzie właśnie turniej w ojczyźnie. Publiczność w Bazylei była po jego stronie: wiwatowała po każdym wygranym punkcie, a szczególnie głośno reagowała na charakterystyczne, mocne uderzenia jednoręcznym bekhendem.

O wyniku pierwszego seta zdecydowało przełamanie w 11. gemie, po którym Lehečka zamknął partię asem serwisowym. Drugi set był wyrównany i dotarł do tie-breaka, ale w nim 21. zawodnik rankingu ATP szybko przejął kontrolę. Po meczu Wawrinka okrążył kort, podziękował kibicom i zszedł do tunelu po raz ostatni. W poniedziałek odbyła się dla niego osobna ceremonia pożegnalna.

Rywal przyznał, że miał mieszane uczucia. Lehečka powiedział w rozmowie z Sky Sports: „Z drugiej strony to przyjemność i nigdy nie zapomnę tego meczu”.

Mistrz z epoki Wielkiej Trójki

Wawrinka należy do wąskiego grona tenisistów, którzy wygrywali wielkoszlemowe turnieje w czasach dominacji Rogera Federera, Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia. Poza nim tej sztuki, wielokrotnie, dokonał tylko Andy Murray. Szwajcar ma na koncie trzy tytuły w turniejach wielkoszlemowych:

  • Australian Open 2014, po pokonaniu Nadala,
  • French Open 2015, po finale z Djokoviciem,
  • US Open 2016, znów po wygranej z Djokoviciem w finale.

Urodzony w Lozannie tenisista wygrał też razem z Federerem Puchar Davisa dla Szwajcarii oraz zdobył złoty medal olimpijski w deblu na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. W 2024 roku mówił, że miał szczęście grać obok wielkiej trójki, a czasem ją pokonywać.

Jeszcze jedno spotkanie z kibicami

To nie koniec pożegnań. Wawrinka zapowiadał w czerwcu, że 19 grudnia w Genewie zorganizuje wydarzenie „One last backhand”. Mają w nim wystąpić także Federer i Murray.

Tymczasem turniej w Bazylei toczy się dalej. Rozstawiony z numerem drugim Arthur Fils pokonał rodaka Giovanniego Mpetshiego Perricarda 7:6, 7:5 i awansował do 1/8 finału. Hiszpan Rafael Jódar, rozstawiony z numerem trzecim, wygrał w dwóch setach z Chilijczykiem Alejandro Tabilo. Z kolei najwyżej rozstawiony Ben Shelton po trzech tie-breakach wyeliminował rodaka Aleksandara Kovacevicia. Djokovic, który w niedzielę trenował z Wawrinką, zagra w środę z Francuzem Ugo Humbertem.

Co to oznacza dla polskich kibiców

Dla widzów, którzy śledzili tenis w ostatnich dwóch dekadach, to symboliczny moment. Wawrinka był jednym z niewielu zawodników, którzy potrafili w wielkich finałach przełamać dominację najlepszej trójki. Jego jednoręczny bekhend, coraz rzadziej widywany w nowoczesnym tenisie, był jego znakiem rozpoznawczym.

Turniej w Bazylei należy do cyklu ATP 500, a więc do wysokiej, choć nie najwyższej kategorii rozgrywek zawodowych. Nie wiadomo na razie, czy grudniowe wydarzenie w Genewie będzie transmitowane w Polsce. Warto śledzić zapowiedzi stacji sportowych i organizatorów, zwłaszcza że na kortach mają się pojawić trzej wielcy mistrzowie ostatnich lat.

Źródło: Al Jazeera – „Former world No 3 Stan Wawrinka ends career in home match defeat in Basel”

Z archiwum

https://aej-energy.com https://mebleinfor.pl/luxmed-pakiety-medyczne-optymalne-rozwiazania-dla-rodzin-z-dziecmi/ https://andrzejurbanowicz.pl/ranking-internetu-swiatlowodowego-sprawdz-gdzie-jest-najszybciej/